Obniżka! Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii Zobacz większe

Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii

WPS0239

Nowy produkt

Poszukiwacz marzeń: Z kamerą na wojnie w Brazylii to książka o wyprawie w jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc na świecie — brazylijskich faweli.  Wyjechało na nią pięć osób, pod koniec wyprawy zostały tylko dwie, reszta nie wytrzymała obrazu brazylijskiej biedy.

Więcej szczegółów

15,40 zł brutto

-30%

22,00 zł brutto

Dodaj do listy życzeń

Opis

AutorKarolina Kozioł
ISBN978-83-7900-712-7
WydawnictwoPsychoskok
Rok wydania2017
OprawaMiękka
Liczba stron82
Format148x210
Waga w gramach200
Wysyłamy w:24h - 48h + czas dostawy

Więcej informacji

Poszukiwacz marzeń: Z kamerą na wojnie w Brazylii to książka o wyprawie w jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc na świecie — brazylijskich faweli.  Wyjechało na nią pięć osób, pod koniec wyprawy zostały tylko dwie, reszta nie wytrzymała obrazu brazylijskiej biedy.

W tym reportażu zobaczymy gonitwę i odkrywanie marzeń oraz największych obaw ludzi, którzy nie mają praktycznie nic. To opowieść o odwadze, przyjaźni, marzeniach, ale także samotności , strachu i podejmowaniu ryzyka.

Opinie

Oceń 
2017-07-11

Magiczna podróż

Poszukiwacz marzeń to reportaż. Autorka postanowiła nakręcić film dokumentalny o brazylijskich fawelach. Film ma pokazać prawdziwe oblicze tego kraju. Brazylia kojarzy się z hucznym karnawałem i ekskluzywnymi kurortami turystycznymi. W ubogich dzielnicach toczy się niekończąca się wojna pomiędzy gangami narkotykowymi, a policją. W fawelach panuje nędza, ubóstwo i wysoka przestępczość, z którą państwo nie może sobie poradzić. Reportaż powstał dzięki współpracy piątki studentów. Odbyli podróż do Rio de Janeiro. Kierowali się chęcią poznania prawdy o trudach życia w Brazylii. Studenci pytali przypadkowo napotkanych ludzi czym jest dla nich szczęście. Proszą o sprecyzowanie jednego największego marzenia. Odpowiedzi, które padały były różne. Czasem budziły we mnie wzruszenie, innym razem złość, a nawet smutek.

"Obrazy, które widziałam, świat, który dopiero co odkrywałam, zaczynał mnie przerastać.
Istnieją granice między silą a wrażliwością.
Nie kontrolujesz tego i przecięcie tej linii jest bezwarunkowe.
Moja linia została naruszona. (...)"

Młodzi ludzie są zafascynowani miastem, jakim jest Rio de Janeiro. Podoba im się tamtejsza kultura i obyczaje. Poznają jednak drugą stronę medalu, czyli życie w ubogich dzielnicach. Są przerażeni ogromem zła z jakim mają okazje się spotkać się w fawelach. Studenci nie mogą pogodzić się z taką ludzką niesprawiedliwością. Fawele to dzielnice zbudowane na stromych wzgórzach otaczających Rio de Janeiro. Mieszkania buduje się dosłownie wszędzie, wykorzystuje się każdą dostępną przestrzeń do zabudowy. W domach brakuje dostępu do wody i pomieszczeń sanitarnych. W powietrzu unosi się odór odpadków i fekaliów.

Żeby w pełni pokazać prawdę o życiu w Brazylii studenci muszą wielokrotnie walczyć ze swoim strachem i wewnętrznymi oporami. Warto było jednak podjąć to ryzyko, a efekt pracy okazał się nader zaskakujący. To fascynujące spotkania z ciekawymi ludźmi. Rozmowy z przypadkowo spotkanymi przechodniami zaskakują studentów. To ciekawe, fascynujące przeżycie. Każda rozmowa kończy się inaczej. Ludzie zaczęli się zwierzać, opowiadać interesujące historie z własnego życia, dochodziło czasem do bardzo wzruszających momentów. Przeraziło mnie, że codzienna wojna w Rio jest niedostępna dla niczego nieświadomych, bogatych turystów. Władze bezwzględnie walczą z przestępnością. Często dochodzi do rozlewu krwi i śmierci niewinnych, przypadkowych mieszkańców. Nie wyobrażam sobie życia w tym kraju.

Studenci mają również okazje zapoznać się lokalną sztuką. Mury budynków ozdobione są kolorowym graffiti oraz przepięknymi muralami. Uczestnicy projektu mają okazje posłuchać lokalnej muzyki i zatracić się w brazylijskich rytmach. To ciekawa podróż przez nowe nurty w sztuce.

"Szczęście to podstawa ich codziennego życia.
To energia, którą się tam czuje.
Na nic nie narzekali, może tylko na to, że dom mógłby być większy. Byli jednak szczęśliwi. Ich pozytywna energia unosiła się w powietrzu. (...)"

Autorce udaje się również porozmawiać z funkcjonariuszami jednostki BOPE. To elitarna jednostka specjalna policji. Składa się z najlepszych, świetnie wyszkolonych funkcjonariuszy. Bardzo trudno się do niej dostać. BOPE wcześniej zajmowało się likwidowaniem gangów narkotykowych w fawelach. Przeprowadzają najniebezpieczniejsze akcje, których nie podejmie się lokalna policja. To najbardziej brutalna i bezwzględna jednostka specjalna. Zdziwiłam się, że funkcjonariusze zgodzili się porozmawiać z reporterką

Książka wzbogacona jest czarno- białymi fotografiami, które dodają jej uroku. Miło niewielkich rozmiarów to bardzo interesująca pozycja, z którą powinien zapoznać się każdy, kogo interesuje Brazylia. To wartościowa książka, która pokazuje problemy społeczne, z jakimi boryka się ten kraj. Autorka wielokrotnie ryzykowała swoje zdrowie i życie, żeby pokazać prawdę o Brazylii. Spotykała się m.in. z przestępcami w niebezpiecznych dzielnicach. Każdy z ośmiu rozdziałów rozpoczyna się od ciekawego cytatu. Podróż grupy studentów kończy się w Foz do Iguaçu, gdzie mają okazje podziwiać przepiękne wodospady.

Poszukiwacz marzeń to bardzo interesujący reportaż pokazujący prawdziwe oblicze Brazylii. Książka to istna bomba emocjonalna. Ja osobiście wierzę autorce. Czytałam książkę z ciekawością. Napisana jest lekkim, bardzo plastycznym językiem. Relacja autorki wydaje mi się autentyczna i rzetelna. Muszę przyznać, że książka zmieniła moją percepcje Brazylii. Z lektury wyniosłam sporo ciekawostek, o których wcześniej nie wiedziałam. Efekt końcowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Ta niepozorna książeczka niesie ze sobą ogromny przekaz. Cieszę się, że miałam okazje się z nią zapoznać i poszerzyć moją wiedzę na temat życia w Brazylii.

"Rio to nie tylko karnawał, piaszczyste plaże, czy pomnik Chrystusa Odkupiciela. To przede wszystkim miasto słynące z wojny, wojny pomiędzy mieszkańcami faweli i policją. (...)

Autorka zabrała mnie w ciekawą podróż. To książka o odkrywaniu prawdy o ludziach. Poszukiwacz pokazuje czym jest szczęście i jak można je osiągnąć. Książka traktuje również o trudniej sztuce spełniania własnych marzeń w obliczu przeciwności. Ta relacja z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Polecam!

    Oceń 
    2017-06-12

    Z wizytą w fawelach

    Kiedy mówimy Brazylia, w myślach pojawia nam się gorąca samba, Rio de Janeiro, określane przez Brazylijczyków jako a cudowne miasto, skąpane w słońcu plaże Copacabana, słynna Głowa Cukru, czyli niezwykła stożkowata góra oraz postać Jezusa Chrystusa Odkupiciela, będącego jednym z symboli Rio. Korzystając z oferty biur podróży widzimy jednak tylko jedną, słoneczną twarz kraju. To drugie jego oblicze kryje się w cieniu słynnych już faweli, czyli slumsów, w których żyją tysiące Brazylijczyków. To tam, w dzielnicach nędzy, toczy się prawdziwe życie, tam też może szybko się zakończyć.

    W 2011 roku do brazylijskich faweli wkroczyła policja, rozpoczynając walkę z narkotykowymi gangami. Według doniesień krajowych mediów Policja Pacyfikacyjna ma na swoim koncie znaczące sukcesy, ale czy rzeczywiście? Czy fawele stały się miejscem biednym, ale bezpiecznym? O tej niewygodnej tajemnicy „miasta Boga”, lub raczej miasta, które Bóg opuścił, pisze zajmująco Karolina Kozioł w swoim krótkim reportażu z brazylijskich slumsów. Książka „Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Psychoskok, to lektura dla wszystkich zainteresowanych tematami społecznymi, a także podróżami szlakiem dalekim od katalogowych, kolorowych ofert. Sięgając po książkę wkraczamy w niebezpieczny, ale i fascynujący świat, mamy okazję obserwować prawdziwe życie, ze wszystkimi jego cieniami i blaskami.

    Autorka, jeszcze jako studentka ostatniego roku studiów licencjackich na uniwersytecie w Wielkiej Brytanii, zdecydowała się zawalczyć o realizację swojego największego marzenia. Już będąc dzieckiem postanowiła, że jej misją będzie opowiadanie ludziom o niedostępnych rejonach świata, przyszedł zatem czas na działanie. Wraz z ekipą, czyli ludźmi poznanymi na studiach, wyruszyła ona do Ameryki Południowej. W skład grupy weszła spontaniczna i pełna optymizmu Juana, jej chłopak Stefan, nieśmiała Heledd, oraz wielbiciel przyrody Jake, który do wyprawy dołączył z tygodniowym opóźnieniem. Celem podróży było nakręcenie filmu dokumentalnego na temat prawdziwego życia Brazylijczyków, ale tak naprawdę pobyt w tym pełnym kontrastów kraju dostarczył też materiałów do wyjątkowego reportażu, którego wadą jest jednak objętość – jest on zdecydowanie zbyt krótki, a autorka zbyt mało wnikliwie analizuje temat, unikając szerszego kontekstu, o jaki aż prosi się temat faweli.

    Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się z prawdziwym zainteresowaniem. Kozioł przeprowadziła około stu wywiadów z osobami, które przyjechały odwiedzić Rio z różnych stron świata, przytaczając w książce te najbardziej ujmujące i warte zapamiętania historie. Tak naprawdę jednak priorytetem stały się slumsy, samo ich serce, ich istota, specyficzny klimat i zagrożenie związane z pobytem w nich. Autorka podejmuje ryzyko, na które niewiele ludzi jest gotowych i bez kamery wkracza wraz z Francesco do serca slumsów. Oddaje się pod opiekę mężczyzny doskonale znającego ponurą brazylijską rzeczywistość, którego życie stało się przedmiotem badań naukowych Isabel – znajomej autorki, a zarazem jej pierwszego kontaktu z odmienną mentalnością mieszkańców kraju.

    Jak wyglądają prawdziwe fawele, których w Rio jest ponad tysiąc? Jakie marzenia mają ich mieszkańcy? Na te pytania stara się odpowiedzieć autorska w swojej książce „Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii”. Oddając się lekturze tego reportażu trudno jest oprzeć się wrażeniu, że Karolina Kozioł nie wykorzystała pełnego potencjału tematu, potraktowała go zbyt powierzchownie, mimo że sama dotarła do miejsc, do których zwykle turyści nie są dopuszczani. Zarówno styl autorski, sposób ukazywania kolejnych wydarzeń, a także zdjęcia świadczą dobitnie o tym, że książka mogłaby stać się prawdziwym bestsellerem, mogłaby stanowić zbiór reportaży na temat mieszkańców dzielnicy slumsów, lub też dokładną analizę socjologiczną. Tymczasem otrzymujemy książkę porywającą, która rozbudza nas apetyt, lecz niestety go nie zaspokaja.

      Oceń 
      2017-04-15

      Brazylijskie barwy

      "Rio to nie tylko karnawał, piaszczyste plaże, czy pomnik Chrystusa Odkupiciela. To przede wszystkim miasto słynące z wojny, wojny pomiędzy mieszkańcami faweli i policją."

      Reportaż o kręceniu filmu dokumentalnego poświęconego brazylijskim fawelom, życiu w dzielnicach zubożenia, nędzy i przestępczości. Pięcioosobowa grupa studentów, połączona marzeniami, pragnieniem przygód i pasją podróżowania, udaje się do Rio de Janeiro, miasta Boga, ale przez Boga opuszczonego, aby pokazać prawdziwe oblicze slumsów i dociec prawdy o ich mieszkańcach. Młodzieńcze, ambitne i pełne entuzjazmu próby dowiedzenia się, czym w odczuciu Carioca jest szczęście, jak można je zdefiniować, z jakiej perspektywy na nie spojrzeć, jak odnieść do uwarunkowań środowiska, w którym przyszło im żyć. A może faktyczny obraz szczęścia jest niezależny od przynależności do określonej grupy społecznej, zasobności portfela czy miejsca zamieszkania na świecie? I jak to poczucie szczęścia przekłada się na codzienne marzenia i pragnienia?

      Rio de Janeiro, z jednej strony zachwyca młodych dokumentalistów, porywa unikalnym klimatem, urokiem bogatych czy turystycznych dzielnic, a z drugiej strony szokuje widokami społecznej niesprawiedliwości, wąskich uliczek, stromych nachyleń i przykrych zapachów w dzielnicach biedy. To poczucie kontrastu towarzyszy im nieustannie podczas wędrówek ulicami i plażami, widokami z okalających miasto wzgórz. Aby otrzymać jak najpełniejszy i autentyczny obraz brazylijskiej rzeczywistości, wielokrotnie wystawiają się na niebezpieczeństwo, pertraktują z własnym strachem, podejmują ryzyko, tak dobrze mi znane z pierwszych podróży po świecie w młodości, a które wraz z pojawieniem się dzieci uległo gwałtownemu wyciszeniu. Jakże przyjemnie było znów poczuć ten zapał, żarliwość i pasję przebijające się w ekscytujących przygodach autorki. I spotkania z przypadkowo napotkanymi zwykłymi ludźmi, interesujące rozmowy, niejednokrotnie kończące się osobistymi zwierzeniami i zaskakującymi opowieściami.

      Wojna w Rio to wojna pomiędzy gangami, mafią, policją a mieszkańcami faweli, niewidoczna jeśli przebywa się tylko w turystycznych miejscach. Sporo przeczytamy o pacyfikacji, przedstawionej jako prowadzonej polityce terroru wobec ludności faweli. Ale poprowadzeni zostaniemy także śladami wszechobecnej sztuki w formie graffiti, murale, muzyki czy teatru, nie tylko nadającej miejscu kolorytu, ale również będącej formą zwrócenia uwagi na obecne problemy społeczne, z którymi zmagają się Brazylijczycy. Reportaże wzbogacają liczne czarno-białe ilustracje i cytaty zamieszczone na początku każdego z ośmiu rozdziałów. Na końcu książki, czeka nas krótka, choć atrakcyjna, wycieczka do zachwycających wodospadów niedaleko Foz do Iguaçu.

      bookendorfina.pl

        Oceń 
        2017-04-09

        wielbicielka-ksiazek.blogspot.com

        "Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii" to niedługi, treściwy, niezwykle emocjonujący, pasjonujący, skłaniający do refleksji reportaż, pełen pięknych myśli oraz ciekawych i poruszających najczulsze struny duszy rozmów. To krótka opowieść o marzeniach, wolności, podejmowaniu ryzyka, odwadze, przyjaźni, obawach oraz pasjach. To historia o ludziach, którzy każdego dnia toczą walkę o swój dom, rodzinę, a także o siebie. Walczą ze strachem, bólem, cierpieniem, biedą i śmiercią. To też obraz ludzi, których wyprawa do Brazylii miała scalić, a niestety podzieliła. Jednak przede wszystkim to opowieść o najskrytszych marzeniach i pragnieniach ludzi, dla których najważniejszą wartością jest rodzina, a ta zapewnia im szczęście, mimo wszystko. Lektura reportażu pozwala nam zmienić stosunek do wielu spraw, spojrzeć na pewne rzeczy z zupełnie innej perspektywy, docenić to, co mamy, zatrzymać się na chwilę i poddać zadumie na swym życiem, a także poniekąd zrozumieć zachowania ludzi, którzy od zawsze musieli mierzyć się z przeciwnościami losu oraz przypisaną im - głównie mężczyznom - łatką złodziei, gwałcicieli czy morderców. To reportaż, po który warto sięgnąć. Zachęcam zatem do lektury. Gorąco polecam!

          Oceń 
          2017-04-09

          wielbicielka-ksiazek.blogspot.com

          "Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii" to niedługi, treściwy, niezwykle emocjonujący, pasjonujący, skłaniający do refleksji reportaż, pełen pięknych myśli oraz ciekawych i poruszających najczulsze struny duszy rozmów. To krótka opowieść o marzeniach, wolności, podejmowaniu ryzyka, odwadze, przyjaźni, obawach oraz pasjach. To historia o ludziach, którzy każdego dnia toczą walkę o swój dom, rodzinę, a także o siebie. Walczą ze strachem, bólem, cierpieniem, biedą i śmiercią. To też obraz ludzi, których wyprawa do Brazylii miała scalić, a niestety podzieliła. Jednak przede wszystkim to opowieść o najskrytszych marzeniach i pragnieniach ludzi, dla których najważniejszą wartością jest rodzina, a ta zapewnia im szczęście, mimo wszystko. Lektura reportażu pozwala nam zmienić stosunek do wielu spraw, spojrzeć na pewne rzeczy z zupełnie innej perspektywy, docenić to, co mamy, zatrzymać się na chwilę i poddać zadumie na swym życiem, a także poniekąd zrozumieć zachowania ludzi, którzy od zawsze musieli mierzyć się z przeciwnościami losu oraz przypisaną im - głównie mężczyznom - łatką złodziei, gwałcicieli czy morderców. To reportaż, po który warto sięgnąć. Zachęcam zatem do lektury. Gorąco polecam!

            Napisz swoją opinię!

            Napisz opinię

            Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii

            Poszukiwacz marzeń. Z kamerą na wojnie w Brazylii

            Poszukiwacz marzeń: Z kamerą na wojnie w Brazylii to książka o wyprawie w jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc na świecie — brazylijskich faweli.  Wyjechało na nią pięć osób, pod koniec wyprawy zostały tylko dwie, reszta nie wytrzymała obrazu brazylijskiej biedy.